|
|
|
 |
 |
Kluczowe decyzje nad Zalewem... 21-24.V.2009
Cztery dni postanowiliśmy spędzić nad zalewem w Polanowie, udało się to między innymi dzięki wyrozumiałym pracodawcom oraz naszej determinacji
;)
Nad zalewem pojawiliśmy się w czwartek pod wieczór, udało nam się rozłożyć przed burzą, która nękała nas pół nocy. Odpuściła dopiero po kilku godzinach i mogliśmy spokojnie, bez obaw zasnąć ;) Dobrze, że nie było w tym czasie brań... ciekawe czy któryś z nas odważyłby się na hol w taką pogodę...
Piątek był dużo pogodniejszy, wietrzny, czasami słoneczny... Brań niestety nie było, zapadła natomiast kluczowa decyzja dla naszego teamu, Bogdan postanowił przyłączyć się do naszej paczki! Wieloletni kolega Pawła, a teraz jeden z ekipy DTC został szóstym i najprawdopodobniej ostanim członkiem ekipy ;) Chociaż nigdy nie wiadomo, może będzie nas siedmiu i będziecie mogli mówić o "siedmiu wspaniałych"? hehe...
W piątek odwiedził nas równie& Jarek - nasz człowiek w "kraju tulipanów" oraz Kacper, który z coraz większą pasją patrzy na ten cały "cyrk".
Tego dnia po drugiej stronie brzegu zasiadł Darek Burzymowicz z Piotrem Kwiatkowskim, nie obeszło się bez kilkugodzinnych rozmów na kilka ważnych tematów...
Piątek jak każdy dzień na karpiowej zasiadce minął w mgnieniu oka, w nocy miałem z Pawłem po leszczu na zestawach, jednak nie na te ryby czekaliśmy.
Trzeci dzień zasiadki okazał się kluczowy! Około 10 Bogdan miał piękny odjazd! [ Zestaw położony został kilkanaście metrów od brzegu, przy gęstym pasie roślin, karp skusił się na 2 tonące kulki 18mm o smaku Skopex, warto dodać, że w czasie zasiadki do nęcenia używaliśmy pelletów firmy Spektrum, która niebawem wprowadzi na rynek swoje produkty.]
Po kilku minutowym holu, Bogdan mógł cieszyć się z pierwszego karpia z tej wody, my cieszyliśmy się razem z nim :) Waga wskazała 11kg. Po krótkiej sesji zdjęciowej, karp wrócił do wody.
Po godzinie na prawej wędce Rafała, z zestawem wywiezionym 40m od brzegu na fajną półkę było branie. Po 2 minutowym holu, usłyszeliśmy jednak "spiął się", jak się później okazało karp złamał hak, musiał być naprawde spory, jednak nigdy się nie dowiemy... Został nam tylko krótki film oraz przypon ze złamanym hakiem... Wymiana zestawu, świeża kulka i zestaw ląduje dokładnie w tym samym miejscu, niestety więcej brań już nie było.
Czwarty dzień zasiadki zbliżał się nieuchronnie, a co za tym idzie, znienawidzone przeze mnie pakowanie całego majdanu do samochodu... Po południu byliśmy już spakowani i mogliśmy spokojnie udać się do domów.
Na zasiadce podjeliśmy kilka ważnych decyzji, mieliśmy brania karpi oraz leszczy pomimo dużych wachań ciśnienia, burzy, obfitych opadów oraz zróżnicowanej temperatury.

Bartek Zdrzeniecki [DTC].
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|