|
Wojna Teamów Krążno 2010
Na imprezę zaprosili nas koledzy z teamu karpiowego z Trójmiasta. Idee poparliśmy bez zastanowienia! Zdolności organizacyjne Cześka i całej trójmiejskiej ekipy znamy bardzo dobrze! Wiedzieliśmy, że spotkanie będzie stało na najwyższym poziomie. Już raz braliśmy udział w ich imprezie - II Pikniku karpiowym na Rybowie w 2008 roku i wspominamy ją bardzo dobrze.
Rybowo 2008
Wybór padł na wodę położoną przy miejscowości Osława Dąbrowa. Termin ustalony został na drugą połowę września.
Formuła zawodów miała zupełnie inny charakter niż inne spotkania tego typu. Przede wszystkim liczyła się dobra zabawa, spotkanie ze znajomymi oraz integracja "między klubowa".
Każdy Team utworzył drużynę. łowisko zostało podzielone na 3 sektory bez wyznaczonych miejsc. Kapitan losował sektor i drużyna mogła wg własnego uznania wybrać sobie miejsca, podzielić się na ekipy itd. Naszym kapitanem został Rafał i wylosował sektor 3.
W naszym teamie łowiących było sześciu. Piotrek łowił ze swoim szwagrem Krzyśkiem, Rafał z Tomkiem, Paweł początkowo łowił ze mną - potem z Witkiem - w piątek nastąpiła zmiana zawodników :)
Nad wodę przyjechaliśmy dzień wcześniej chcąc obejrzeć wodę. Paweł z Tomkiem postanowił wyrzucić zestawy do wody. Okazało się to dobrym pomysłem - na Pawła zestaw skusił się karp 13kg.



W czwartek nastąpiło oficjalne rozpoczęcie zawodów. Pogoda tego dnia nas nie rozpieszczała, zepsuła się i na szybką poprawę się nie zanosiło. W dzień ciśnienie spadało, a w nocy rosło i tak do soboty. Cały czas towarzyszyły nam opady deszczu, chwilami intensywne.
Sobotni wieczór był bardzo dobry w naszym wykonaniu. Najpierw około godziny 20 Witek wyciągnął karpia o wadze 7kg. Objęliśmy w tym momencie prowadzenie. Była to także pierwsza ryba spotkania.
Kilka godzin później na zestaw Tomka skusił się karp o wadze 11kg. Była to ostatnia i zarazem największa ryba zawodów.



Branie miał także Krzysiek z Hunter Teamu oraz Krzysiek z teamu naszego. Obie ryby się jednak spięły.
Podsumowując: Tomek zgarnął puchar za największą rybę zawodów, a nasz Team uznanie za zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej :)



Na koniec jeszcze raz chciałbym pochwalić chłopaków za organizację! Dodam, że jakimś cudem załatwili pieczonego dzika, którym zajadaliśmy się w czwartkowy wieczór.
Pozdrowienia i podziękowania dla uczestników Bartek Zdrzeniecki.
|